wtorek, 23 lutego 2010

Czesio i kot salonowy

Wreszcie świeci słońce i to nie byle jak,ale tak wiosennie radośnie.
Od razu humor mi się poprawił pomimo wstrętnego katarzyska,które przyplątało się do mnie nie wiadomo skąd i w sumie nie wiadomo po co?
Z tej radości nawet okna wymyłam i dokończyłam wcześniej zaczęte projekty:)...wystarczyło tylko ''trochę''słonecznego światła i od razu tyle we mnie energii:)
W tamtym tygodniu odwiedziłam nawet fryzjera chociaż tak naprawdę szłam do fryzjerki...a było to tak:):

Wiosna idzie zatem postanowiłam nieco zmienić,a raczej odświeżyć mój fryz .Z tym też zamiarem wybrałam sie do mojego ulubionego zakładu fryzjerskiego.Wpadam tam nieco zdyszana(bo to na pięterku było)i od progu pytam czy znajome panie znajdą dla mnie chwilkę czasu.Bardzo młody i bardzo miły(dodajmy jeszcze przystojny) pan oświadczył ,że tak i grzecznie wskazał mi pusty fotel.Szczęka mi nieco opadła,ale myślę sobie to zapewne jakiś stażysta i nieco zmartwiona klapłam na wskazany fotel i czekam pełna grozy na dalszy rozwój wypadków.Pan o ,którym mowa założył mi na szyję płachtę ...czy jak to tam się to nazywa i o zgrozo wziął w swoje ręce narzędzie zbrodni...w tym przypadku nożyce.Myślę sobie trudno niech sie dzieje wola nieba  przecież włosy odrastają może mąż mnie z domu nie wyrzuci,a dzieci matkę po głosie chociaż rozpoznają.
Po pewnym czasie rozluźniłam się i nawet zaczęłam relaksować...w końcu nie codziennie młody i przystojny facet może sobie tak gmerać w moich włosach...a co mnie się też należy trochę przyjemności;)
I wtedy...słyszę...pani ma już odrosty...brutalnie zostałam ściągnięta na ziemię.
Tak ,tak wiem odpowiadam właśnie zamierzam coś z tym zrobić.
W sumie nie trzeba sie tak spieszyć z tymi odrostami bo nie ma pani zbyt dużo siwych włosów
JAKIE SIWE WŁOSY! przecież ja nie mam siwych włosów...a mam?
No widzę tu jeden,dwa
Padłam na ten fotel bez sił załamana moim początkiem siwienia;)
Jednak moje załamanie nie trwało zbyt długo bo...w końcu od czego mamy farby i przystojnych fryzjerów:D
Tym bardziej,że z efektu końcowego byłam bardzo zadowolona...od dziś moim fryzjerem zostaje pan Marcin:)))

Teraz pokażę wam Czesia,który został stworzony specjalnie dla Natanka chłopca z ''marzycielskiej poczty''http://marzycielskapoczta.pl/ ,który jest fanem tego stworka


 

 

I jeszcze taki tam kot salonowy

11 komentarzy:

  1. Cześśśś boski!!! Myślałam o filcowanej wersji jegomościa, ale zrezygnowałam, teraz wiem że dobrze się stało... ponieważ U Ciebie zobaczyłam prawdziwy majstersztyk czesiowy!:) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  2. no Kochana odwagi Toz Ci nie brak:)ale wiesz co , ja tez siadam u fryzjera totalnie wyluzowana...a niech tnie , podcina,...poki co jeszcze farby mi nie potrzebne, ale az strach pomyslec co to bedzie, jak zaczne srebrzyc sie-bo moje wlosy czarne jak wegiel...zobaczymy:):)najwyzej bede posrebrzana:)
    twory Twe jak zawsze zachwycaja mnie-tak wiec lekkim rymem Cie pozdrawiam-Migdalowa

    OdpowiedzUsuń
  3. wow, Czesio jest boski o ile można tak powiedzieć :D, chłopak będzie zachwycony, a taki tam kot salonowy, fiu fiu niczego sobie, gdzie Ty teraz dla niego odpowiednio elegancki salon znajdziesz ? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Osz Migdałowo jak ja ci tych czarnych włosów jak węgiel zazdroszczę(przynajmniej teraz)moje są ciemnobrązowe...a właśnie chcę czarne:)

    Anya zrób filcowego Czesia na pewno efekt będzie wspaniały:)

    Kocisko salonowe Ewciu będzie siedziało na moim fotelu i w moim salonie...i niech nie wydziwia,że to dla niego za mało bo zawsze może wylądować w pokoju u syna ...a tam to już istny kogiel-mogiel:)i warunki że tak powiem poligonowe:)

    Pozdrawiam wszystkich zaglądajacych:)

    OdpowiedzUsuń
  5. No kochana kota zazdroszczę super! też mam zamiar uszyć kota ale u mnie ciągle na warsztacie króliczki.. a teraz mają być myszory... kot musi chyba na wiosne poczekac! piękny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kot wspaniały,ale Czesio zwala z nóg.Pozwól wręczyć sobie za Czesia wyróżnienie za talent i pomysłowość po odbiór którego zapraszam Cię do siebie.
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam w domu wielbiciela Czesia. Kiedyś mi chodził po głowie taki modelinowy, ale potem zapomniałam. A o szydełkowym nie pomyślałam. Twój jest świetny, taki z charakterkiem. Bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czesio jest przepiękny.Jak tylko zrobimy zdjęcie Natana ze swoimi CZESIULKAMI TO UMIESZCZE NA Natana blogu i wtedy zapraszam wszystkich do ogladania.Natan powiedział tak;wiesz mamuś ja będe taki jak Czesio..O skaranie boskie z tym chłopakiem..Tylko niech nie bierze sobie Cześka na wzór..
    Bardzo prosiła abym przekazała Pani Dorocie podziękowania;takie wielkie jak słońce i wszystkie planety..cokolwiek to znaczy.Dlatego przekazuje ogromne jak słonce i planety podziekowania za Czesiulka od Natana:)
    Oczywiscie odezwały się jego zapędy biznesowe, bo stwierdził,że ta Pani Dorota to moze robić takie Czeski i resztę bandy na sprzedaż.W klasie chłopaki odrazu pokochali szydełkowego Czesia:)
    Mama Natana-fana Czesia

    OdpowiedzUsuń
  9. O rany,ale się uśmiałam czytając ten list:)...niezły biznesmen z tego Natanka ma chłopak glowę na karku:)
    Tylko tak sobie teraz myślę...czy byłabym w stanie stworzyć całą taką ekipę chyba bym nie dała rady:) a może ...:)...wtedy z penością moim wspólnikiem w handlu zostanie Natan:)


    Bardzo cieszę się z tych podziękowań ogromnych jak słońce i planety:)))...muszą one być na pewno ogromne bo tak naprawdę to nieogarniony wszechświat,a ja czuję się bardzo,ale to bardzo zaszczycona takim wyróżnieniem.
    Czesio jako idol...oj to trudna sprawa....obejrzałam jeden odcinek coby lepiej poznać tego bohatera i padłam:D,ale skoro Natanowi sie on podoba to widocznie ja już jako starsze pokolenie nie jestem cul:))))
    Pozdrawiam i obiecuję intensywnie myśleć o szydełkowej bandzie ''władcy much'':)))
    Dużo zdowia Natan:),a pani dużo wytrwałości i wewnętrznej siły połączonej ze spokojem ducha:)

    OdpowiedzUsuń